
Kłamstwo nie zawsze takie złe. Badania psychologiczne
Niekiedy łagodne kłamstwo może być aktem empatii, a nie oszustwa – zauważa dr hab. Michał Białek, prof. UWr, kierownik Zakładu Psychologii Zarządzania w Instytucie Psychologii na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych UWr, współautor badań, których wyniki opublikowano w czasopiśmie „British Journal of Social Psychology”.
Naukowcy zauważają, że w relacjach międzyludzkich nie istnieje jedna, idealna strategia udzielania odpowiedzi na pytania, czy inaczej – informacji zwrotnej. Ludzie cenią zdolność do rozpoznania emocjonalnych potrzeb drugiego człowieka, a zwłaszcza cenią umiejętność dostosowania do nich komunikatu w zależności od kontekstu społecznego.
Po co to robimy? Po co kłamiemy?
Prof. Michał Białek: – A może odwróćmy pytanie, czemu ludzie mówią prawdę? Tylko dlatego, że to wartość moralna? Czy obowiązkiem byłoby powiedzieć prawdę podczas okupacji, gdy pytają nas o miejsce ukrycia Żydów?
Ludzie robią to, co będzie korzystne: dla nich, dla ich bliskich, dla innych. W naszym badaniu zobaczyliśmy, że ludzie czasem cenią sobie wyżej dobro innych niż szczerość. Kiedy wiedzieli, że ktoś źle znosi krytykę, woleli skłamać i powiedzieć coś miłego, niż ranić go surową prawdą.
Ludzie szczerzy mają gorzej?
– To zależy. Nie każdy jest gotów na słowa prawdy i czasem prawda nie da nic pozytywnego. Na przykład powiedzenie koleżance wybierającej się na randkę, że wygląda kiepsko, ma sens wtedy, gdy może wrócić i się przebrać. Jeśli nie może, to lepiej ją okłamać – tak przynajmniej sądzi wielu z badanych.
Co ciekawe, w naszym badaniu osoby, które dostosowywały swoją szczerość do potrzeb innych – mówiły prawdę osobom, które dobrze znoszą krytykę, a kłamały tym wrażliwym – były oceniane jako równie moralne jak ci zawsze szczerzy. Ludzie tolerują tę niekonsekwencję, gdy jest ona wrażliwa na potrzeby innych.
Czy życie w politycznej poprawności jest łatwiejsze?
– Może i jest… wielu z nas ma trudności z udzielaniem krytycznych opinii. Studenci mają na przykład coraz lepsze oceny, do tego stopnia, że ponad połowa studentów Harvardu ma oceny A, podczas gdy ledwie dwie dekady temu było ich zaledwie 25 proc.
Ale czy chcemy żyć w świecie absolutnej, szczerej i brutalnej prawdy?
– Nasze badania pokazują, że też nie. Drobne kłamstwa są smarem relacji społecznych. Ludzie wybierali kłamstwo dla kogoś wrażliwego, bo wtedy to kłamstwo było bardziej pomocne niż bolesna prawda.
Nie warto mówić prawdy?
– Wręcz przeciwnie – większość naszych badanych chciała usłyszeć prawdę dla siebie i rekomendowała prawdziwą opinię dla innych. Odkryciem jest to, że osoby kłamiące z troski o innych – mowa tu o tzw. „kłamstwach prosocjalnych” – nie były oceniane jako mniej moralne. Ludzie rozumieją, że czasem łagodne kłamstwo może być aktem empatii, a nie oszustwa.

W swoich badaniach psycholodzy dr hab. Katarzyna Cantarero, prof. USWPS (Instytut Psychologii, Uniwersytet SWPS) i psycholog dr hab. Michał Białek, prof. UWr (Instytut Psychologii, Uniwersytet Wrocławski) sprawdzali, w jaki sposób oceniamy i wybieramy osoby udzielające informacji zwrotnej: od tych zawsze szczerych, po osoby, które posługują się kłamstwem, by nie zranić odbiorcy. Wyniki badań opublikowali pod koniec 2025 roku w czasopiśmie „British Journal of Social Psychology” .
Oprac. Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz
Data publikacji: 05.02.2026 r.
Opublikowane przez: EJK



